KATARZYNA SILLARS

Była w pierwszej klasie II Liceum w Koninie, gdy w 2005 r. zapukała do małego pokoiku Fundacji im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ i zapytała do czego może się przydać. Dzięki Fundacji zdecydowała się na studia z pedagogiki specjalnej i pracę z osobami z niepełnosprawnością. Obecnie mieszka w Anglii i jest koordynatorem dydaktycznym nauczania osób z głęboką niepełnosprawnością. W swojej „walizeczce” doświadczeń i umiejętności, te zdobyte podczas wolontariatu w Fundacji uważa za jedne z najcenniejszych. Czym dla Katarzyny jest wolontariat?

Ta lekcja zrobiła nam mnie ogromne wrażenie. Tuż przed wakacjami odwiedzili nas wolontariusze Fundacji PODAJ DALEJ i opowiadali o skutkach brawurowych skoków do wody na tzw. główkę. Poruszali się na wózkach. Mówili o własnych doświadczeniach. Od nich dowiedzieliśmy się o misji i działaniach Fundacji. Podali też adres jej biura. Niewielki pokoik w… budynku naszej szkoły. Po kilku dniach zapukałam do drzwi tego pokoiku i zapytałam czy mogę im w czymś pomóc. Zostałam wolontariuszką Fundacji.

Pierwsze szkolenie. Pierwszy raz usiadłam na wózku, aby nauczyć się na nim jeździć po różnym terenie, przesiadać się z niego nie ruszając nogami i… spadać z niego tak, aby nie zrobić sobie krzywdy. Musiałam też pozwolić na to, aby inni karmili mnie i poili. To było dla mnie niezwykłe doświadczenie: wczuć się w położenie osoby, która musi przyjąć pomoc innych, bo z pewnymi czynnościami sobie nie radzi. Wtedy zrozumiałam, że często łatwiej jest się kimś opiekować, niż samemu przyjąć opiekę. 

Podczas półkolonii dla dzieci z niepełnosprawnością zakochałam się… W ludziach z Fundacji i w pełnej pasji i zaangażowania atmosferze, którą tworzyli. W trakcie roku szkolnego pomagałam m.in. podczas treningów aktywnej rehabilitacji i warsztatów dla rodziców dzieci z niepełnosprawnością, a także w Klubach Ucznia i przy obsłudze różnego rodzaju wydarzeń organizowanych przez Fundację, a podczas wakacji opiekowałam się dziećmi z niepełnosprawnością podczas półkolonii, kolonii i obozów rehabilitacyjnych. Wprawdzie jeszcze w gimnazjum angażowałam się w różne szkolne przedsięwzięcia, ale to w Fundacji PODAJ DALEJ stałam się profesjonalną wolontariuszką.  

Po maturze aplikowałam na kilka uczelni. Ale to Karol Włodarczyk, wiceprezes Fundacji „podsunął” mi Akademię Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Karol miał w ogóle duży wpływ na wizję mojej przyszłej pracy z osobami z niepełnosprawnością. Doceniałam sposób w jaki prowadził zajęcia i jego kompleksowe podejście i do uczestników i do ich bliskich. Pamiętam też, jak tłumaczył nam, wolontariuszom, nowoczesne podejście do wsparcia osoby z niepełnosprawnością: jesteśmy przy tobie, aby pomóc ci przekonać się, doświadczyć jak wiele możesz zdziałać sam i „wydobyć z ciebie” te umiejętności, które pozwolą, abyś był niezależny. 

Studenckie życie wciągnęło mnie. Do Konina nie mogłam tak często dojeżdżać. W Warszawie znalazłam Fundację Aktywnej Rehabilitacji i… zakochałam się ponownie. Tym razem w.. rugby na wózkach. Zaangażowałam się w pomoc drużynie „Four Kings” a z czasem zaczęłam też zawodowo sędziować na meczach i turniejach. Jednocześnie zostałam także wolontariuszką w Stowarzyszeniu Rodziców i Opiekunów Osób z Zespołem Downa „Bardziej Kochani”. 

Czas studiów był dla mnie cudownym okresem nowych prób i doświadczeń. Ale wszystkie związane były z osobami z niepełnosprawnością. Sądziłam, że bliżej mi do dorosłych, ale ostatecznie wybrałam oligofrenopedagogikę. Podczas studiów licencjackich zrobiłam także specjalizację z pedagogiki opiekuńczej i socjalnej, a podczas magisterskich: rehabilitację osób z niepełnosprawnością złożoną.  

Do Wielkiej Brytanii wyjechałam na kilka miesięcy. Mieszkam w niej do dziś. Najpierw pracowałam w kilku szkołach jako asystentka nauczyciela, czyli byłam angielskim odpowiednikiem polskiego nauczyciela wspomagającego. Potem dostałam pracę w domu niezależnego życia dla osób z niepełnosprawnością prowadzonym przez Fundację Percy Hedley. Obecnie jestem koordynatorem dydaktycznym nauczania osób z głębszą niepełnosprawnością w jednej z fundacyjnych szkół. Nasza placówka to szkoła specjalna. Mamy ok. 170 uczniów, w tym także i takich, którzy przystępują do egzaminu dojrzałości w zwykłym trybie nauczania. Ale są też dzieci takie jak moje, które nie przyswoiłyby wiedzy programowej. Skupiamy się wiedzy na nauczeniu ich konkretnych umiejętności osobistych i społecznych. 

Wakacyjna Szkoła Przetrwania Fundacji PODAJ DALEJ. Dostałam tam pewną lekcję… Jedna z dziewczynek zachorowała. Przez kilka dni miała wysoką gorączkę. Była marudna i płakała. Chciałam jej pomóc wyciszyć się. Nie mogłam jej jednak zapewnić, że niedługo wróci do domu, do mamy, bo ona nie miała dobrych wspomnień z domu. Poprosiłam ją, aby wyobraziła sobie siebie spokojną, zdrową i wesołą, ale tu i teraz, zapominając o przeszłości i nie myśląc o przyszłości. Przy tej wizualizacji dziewczynka uspokoiła się. Zrozumiałam, że w przyszłości, przy wspieraniu osoby z niepełnosprawnością z mojej „walizeczki” wiedzy i doświadczeń, muszę wybrać te, których ona potrzebuje w danej chwili. A w mojej „walizeczce”, ta wiedza i doświadczenia, które zdobyłam jako wolontariuszka Fundacji PODAJ DALEJ są bardzo cenne i przydatne, bez względu na kraj, w którym pracuję.


Projekt współfinansowany ze środków PFRON będących w dyspozycji Samorządu Województwa Wielkopolskiego.
Przedstawione treści wyrażają poglądy realizatora projektu i nie muszą odzwierciedlać oficjalnego stanowiska Samorządu Województwa Wielkopolskiego.