
JOANNA JANIKOWSKA
Do Konina przyjechała w 1981 r., „za mężem”, wprost z Rudy Śląskiej. Przez 40 lat pracowała jako nauczyciela przedszkolna. Jest mamą, babcią i energiczną emerytką. Gdyby nie wycieczka do Biskupina być może nie poznałaby zespołu Fundacji im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ i nie dołączyłaby do niego. Wolontariuszką Fundacji jest od… 18 lat! Dla niej: serdeczność, serce i uśmiech podopiecznych są więcej warte, niż pieniądze. Czym dla Joanny jest wolontariat?
Pewnego dnia, 18 lat temu, zadzwonił telefon. Mama koleżanki mojej najmłodszej, wtedy 8-letniej córki i poinformowała mnie, że jest taka możliwość, aby obie dziewczynki pojechały razem do Biskupina. Wycieczkę organizowała Fundacja PODAJ DALEJ. Wyjazd był zorganizowany i bezpłatny, więc zgodziłam się. Mama koleżanki zapytała jeszcze czy nie znam może jakieś emerytki, która pojechałaby z dziećmi jako opiekunka. Ja wprawdzie emerytką nie byłam, dopiero co skończyłam 50 lat, ale odpowiedziałam, że mogę się tego podjąć. Fundacja przyjęła moją pomoc. Dostałam wtedy pod opiekę czterech chłopców. O moją córkę troszczył się ktoś inny, ale do takich sytuacji była przyzwyczajona. Wiedziała, że mama na wycieczce to mama w pracy i zajmuje się wtedy innymi dziećmi.
A potem były fundacyjne Kluby Ucznia. Zajrzałam tam raz i kolejne. Pracowałam wtedy w przedszkolu integracyjnym. Kluby były inicjatywą edukacyjną dla dzieci starszych. Przypatrywałam się więc zajęciom z zainteresowaniem. A po roku sama zaczęłam prowadzić zajęcia w Klubach i tak jest do tej pory. Od czterech lat spotykam się także raz w miesiącu z grupą ARTE, która skupia dorosłe osoby z niepełnosprawnością ruchową i intelektualną. Prowadzę dla nich zajęcia artystyczne, w tym bardzo kreatywne – tzw. wyobraźni kierowanej. Przykład: wybierz jedno słowo, np. dom i znajdź wszystkie skojarzenia, anegdoty, wspomnienia, wyobrażenia itp. związane z tym słowem. Ale to nie są jedyne moje działania na rzecz Fundacji. Biorę też udział w piknikach rodzinnych i koloniach Małych Odkrywców, wspólnie z grupą TEATRALNI z PODAJ DALEJ tworzę spektakle, które uświetniają ważne fundacyjne wydarzenia, jak np. jubileusz 20-lecia działalności.
Dwa razy w tygodniu po dwie godziny. Tyle czasu poświęcam na wolontariat dla Fundacji PODAJ DALEJ. Na początku pracowałam tylko na terenie Konina, ale od 8 lat prowadzę zajęcia także w pobliskim Golinie. Jestem mamą, babcią, mam względnie spokojne życie, więc i czas dla siebie. Jestem słuchaczką Uniwersytetu III Wieku. Uwielbiam tam nie tylko kapitalne, ogromnie ciekawe wykłady, ale też zajęcia taneczne i zumby.
Ja to nazywam „piecuchowaniem”. Jeśli ktoś, kto przechodzi na emeryturę od razu „zasiedzi się w domu”, coraz mniej mu się chce i z biegiem lat coraz trudniej mu wyjść do ludzi, zainteresować się czymś nowym i podjąć nowe aktywności. Byłam kiedyś na dyskotece prowadzonej przez najstarszą didżejkę w Polsce – DJ Vikę. Naprawdę przykro mi było słuchać komentarzy innych seniorów, że „powinna siedzieć w domu w ciepłych kapciach i opiekować się wnukami”. Z żalem też patrzę, jak niewiele nowych osób jest na naszym Uniwersytecie. Jeszcze innym zjawiskiem jest zbytnie zaangażowanie się osób starszych w życie swoich dzieci i wnuków. Żyją ich życiem, a nie własnym. I to dlatego, moim zdaniem, nie ma u nas tradycji wolontariatu osób starszych.
A wolontariat przecież tak odmładza. Zwłaszcza wtedy, gdy przebywamy z młodymi ludźmi. Przejmujemy ich werwę, chęć do życia, uczymy się od nich wciąż czegoś nowego. Wolontariat sprawia, że wciąż się rozwijamy. Bo np. kiedy mam poprowadzić zajęcia, to muszę wymyślić coś co moich podopiecznych zainteresuje. Szperam więc w internecie, szukam inspiracji, rozwiązań, muzyki etc. Nagroda? Oczywiście, że jest. Wchodzę na salę, widzę roześmiane twarze i słyszę: Nasza Królowa przyszła. Jak dobrze, że jesteś!
Uczestnicy zajęć są dla mnie jak kolejne dzieci. Często po nich przychodzę i zabieram do Fundacji, a potem odprowadzam do domów. Tak pomagałam przez 5 lat pewnej szczególnie mi bliskiej młodej dziewczynie. Jej mama, po śmierci męża zachorowała na depresję. Najpierw nie miała siły zajmować się córką z niepełnosprawnością intelektualną, a potem zmarła. Brat dziewczyny zabrał ją do siebie, do Żywca. Udzieliłam mu wielu wskazówek jak troszczyć się o siostrę, jak się z nią komunikować i jak jej pomóc w rehabilitacji. Wiecie dlaczego podczas zajęć tak często biegam ze smartfonem w ręku? Bo ta dziewczyna, w każdy poniedziałek, bierze w nich udział poprzez Messengera. A ja staram się, aby jak najwięcej widziała i wspólnie z nami doświadczyła. A jej cotygodniowa obecność na odległość to dla mnie kolejna nagroda.
Adres
Fundacja
im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ
ul. Południowa 2A
62-510 Konin
KRS: 0000 197 058
Konto bankowe:
78 1050 1735 1000 0024 2547 0123

Projekt współfinansowany ze środków PFRON będących w dyspozycji Samorządu Województwa Wielkopolskiego.
Przedstawione treści wyrażają poglądy realizatora projektu i nie muszą odzwierciedlać oficjalnego stanowiska Samorządu Województwa Wielkopolskiego.